Sprowadzało się to do intensywnego szkolenia ideologicznego oraz zatrudnienia w: kopalniach Jaworznickiego Okręgu Węglowego (praca na najgorszych, mokrych i zagrożonych wybuchem metanu pokładach) stolarni wytwarzającej skrzynki na amunicje i broń ślusarni zakładzie prefabrykacji betonu (cieszącym się szczególnie złą sławą ze względu na warunki pracy – beton do krwi uszkadzał skórę rąk, na które osadzeni nie dostawali żadnych rękawic ochronnych) i w innych zakładach.
Wychowawcy zostali przeszkoleni przez Ośrodek Badań Pedagogicznych w Warszawie do pracy z młodzieżą. Za zadanie mieli zmieniać poglądy podopiecznych i skłócać ze sobą osadzonych oraz promować donosicielstwo (w zamian za obietnice wcześniejszego wyjścia na wolność, zastosowania amnestii lub przyznania innych przywilejów np. pisania dodatkowych listów). Szkolenia kadry prowadzili Aleksander Lewin i Bolesław Milewicz, którzy współpracowali z więzieniem aż do jego zamknięcia.
Program wychowawczy w jaworznickim więzieniu nie powiódł się. Więźniowie pochodzili z normalnych, dobrych rodzin. Ich wykształcenie, choć przerwane aresztowaniem, było wyższe niż ich wychowawców. Była to inna młodzież niż podopieczni Makarenki, który indoktrynacji poddawał niepiśmienne sieroty z ulicy.
Problemem osadzonych były głodowe racje żywnościowe.