Po przybyciu w okolice Lutyni natrafił on na dwukrotnie silniejszą armię wroga. Fryderyk II uświadomił sobie, że nadchodząca bitwa może przynieść mu albo wielkie zwycięstwo, albo wielką klęskę. Wodzowie austriackiej armii wcześniej dyskutowali nad tym, czy wyruszyć z Wrocławia na spotkanie Fryderyka II. Zwyciężyło zdanie Karola Lotaryńskiego i w ten sposób bitwa doszła do skutku. Pogoda była mglista, zaś cały teren był w przeszłości obszarem ćwiczeń pruskiej armii, tak więc Fryderyk II znał go bardzo dobrze. Morale Prusaków było doskonałe po licznych zwycięstwach nad wrogami. Austriacy nie spodziewali się ponownego zastosowania przez Fryderyka II szyku ukośnego, który święcił swoje triumfy wcześniej pod Rossbach.

Bitwa Fryderyk II, zdecydowany wyrzucić Austriaków ze Śląska, posuwał się bezpośrednio w kierunku armii austriackiej, której centrum znajdowało się w okolicy Lutyni. Jej front rozciągał się na około 5 i 1/2 mili. Armia austriacka była tak rozciągnięta, żeby zapobiec wykonaniu przez Fryderyka uderzenia na flankę – jego ulubionej taktyki. Jednak w ostatecznym wyniku okazało się to poważnym błędem. Fryderyk II wysłał swą kawalerię do akcji na Bornę w celu zmylenia przeciwnika i upozorowania ataku na austriackie prawe skrzydło.