Wolności nie jest najlepszym miejscem.

Z początkiem lat 50. XX w., wraz z postępującą stalinizacją życia społecznego w Polsce sprawa odbudowy pomnika została odłożona „ad acta”.

Powróciła na fali emocji społecznych pod wpływem tzw. poznańskiego czerwca 1956, za sprawą opublikowanego w listopadowym numerze partyjnego (PZPR) dziennika „Głos Robotniczy” artykułu Henryka Rudnickiego „Kościuszko z pl. Wolności i jego twórca”. Powstał Komitet Odbudowy Pomnika Tadeusza Kościuszki a red. Rudnicki (znany z wielu innych akcji społecznych inicjowanych w Łodzi) stał się jego „twarzą”, główną siłą napędową i rzecznikiem prasowym. To on m.in. zapoczątkował zarówno zbiórkę pieniędzy, jak i metali kolorowych z przeznaczeniem na ten cel. Akcja prowadzona była pod hasłem Odbudować! Odbudować pomnik Tadeusza Kościuszki w takim kształcie, w jakim zniszczył go śmiertelny wróg polskiego narodu!, co w tym czasie nieco odwracało emocji społecznych od bieżących problemów wewnętrznych, kierując je na grunt polityki historycznej z okresu ostatniej wojny. Pomimo tego powróciła kwestia formy figury Naczelnika, rzutując na czas realizacji tego zamysłuDlaczego towarzysz Kościuszko nie mógł dosiadać konia; [w:] Chróścielewski Tadeusz, To i owo, a już historia;