Z drugiej jednak strony dla mieszkańców odległych od centrów osad, wychowanych w kulturze pogańskiej, wiara chrześcijańska mimo chrztu pozostawała obca. W 966 roku prócz Mieszka chrzest przyjęło tylko jego najbliższe otoczenie. Po przybyciu misji Jordana urządzono masowe chrzty członków drużyny oraz mieszkańców podgrodzi. Jednak pomimo misji chrystianizacyjnych – w tym nawet późniejszych, przeprowadzanych przez Ottona z Bambergu w latach 1124–1125 oraz 1128 – większość ludności w praktyce nadal pozostawała poganami.

Praktycznie nie było czasu na jednostkowe przekonywanie i wyjaśnianie zasad nowej wiary. Starochrześcijański katechumenat – czas nauki wiary i indywidualnego dojrzewania do przyjęcia chrztu – zaniedbano, ograniczając się do wygłoszenia przed chrztem kazań, które ukazywały wielkość chrześcijaństwa oraz niemoc bogów pogańskich – co dodatkowo udowadniano przez niszczenie ich świątyń i posągów. Bóstwa słowiańskie chrześcijanie identyfikowali z diabłami. Słowianie przed zaprowadzeniem chrześcijaństwa jednak, jak pisze Aleksander Brückner: „(...) nic o piekle ani żadnym diable nie wiedzieli, naw ani siedziba welów nie są piekłem ani Weles diabłem, to są nabytki chrześcijańskie”. Praktyka wiary obejmowała udział w niedzielnej mszy, zachowania postów, przyjmowanie kilku sakramentów.