Zgodnie z opracowanymi planami operacji minowych na Zatoce Gdańskiej, z 1 na 2 września jednostki minowe floty polskie miały postawić zagrodę minową na linii Hel – Sopot (operacja Rurka). W tym celu „Jaskółka”, wraz z pozostałymi minowcami, dwiema kanonierkami oraz niszczycielem ORP „Wicher” i stawiaczem min ORP „Gryf” udała się w rejon portu helskiego.

Przed godziną 18.00 polskie okręty zostały zaatakowane przez bombowce nurkujące Junkers Ju 87 z IV(Stuka)./LG 1. Niemieckie samoloty skoncentrowały swój atak na „Wichrze” i „Gryfie”. „Jaskółka” starając się wesprzeć obronę przeciwlotniczą stawiacza min zbliżyła się do niego. Był to bardzo ryzykowny manewr, gdyż jedno bezpośrednie trafienie bombą w pokład jednostki oznaczało jej zatopienie. Po odparciu niemieckiego ataku i odwołaniu operacji Rurka, jednostka zawinęła do portu helskiego. Tam kpt. Borysiewicz otrzymał rozkaz przejścia do Jastarni, gdzie dotarł 2 września. Następnego dnia, wraz z ORP „Rybitwą”, trałowiec popłynął do Gdyni po dowódcę Morskiej Obrony Wybrzeża, komandora Stefana Frankowskiego. Wieczorem, wraz z nim, okręty ponownie znalazły się w Jastarni. Przy okazji załogi dokonały w mieście zakupu zapasów żywności i rekwizycji papierosów z magazynów portowych.