Nieobsadzony natomiast pozostawał odcinek rzeczki Rokytki na wschód od góry Tabor, gdyż dowództwo austriackie uznało, iż atak przez tamtejsze mokradła jest niemożliwy (poza tym liczono, że z tamtej strony nadejdą siły śpieszącego ku Pradze feldmarszałka von Dauna

Fryderyk, który 5 maja wieczorem zlustrował pozycje austriackie uznał je za bardzo silne. Lecz, gdy podjazdy doniosły mu, iż mokradła po prawej stronie szyku wroga nie są obsadzone – tam właśnie postanowił uderzyć następnego dnia. Swemu prawemu skrzydłu (ks. Henryk Pruski i gen. Peter Ernst de Pennavaire – razem ok. 5 200 jazdy i ok. 7 500 piechoty) postawił zadanie wiązania sił austriackich wzdłuż linii wzgórz. Reszta sił głównych (von Schwerin) miała mocno uderzyć na prawą flankę wojsk austriackich i zwinąć ich szyk w kierunku Pragi. Odwód stanowiło 5 200 konnych pod dowództwem gen. Hansa Joachima von Zeithena.