Bitwa O godzinie 3.00 nad ranem 6 maja rozpoznanie doniosło księciu Karolowi o ruchach wojsk pruskich. Ogłoszono gotowość bojową. Książę Karol przejął osobiste dowodzenie nad lewym skrzydłem, prawe powierzając feldmarszałkowi Browne’owi i gen. Lucchese. Austriacy jednak nie obsadzili stanowisk bojowych, nie spodziewając się, iż Prusacy zaatakują ich potężną pozycję. Nie ściągnięto także wysłanych wcześniej do Pragi po obrok kawalerzystów (po 325 ludzi i koni z każdego regimentu – łącznie ok. 5000 ludzi czyli 40% kawalerii austriackiej). Po godzinie 6.00 wojska austriackie zostały też wezwane na msze. Spokój wkrótce został przerwany, gdyż Prusacy ruszyli. W pośpiechu zajmowano stanowiska i zaczęto ściągać żołnierzy wysłanych po obrok. Jednak Prusacy nie uderzyli frontalnie, lecz skręcili na wschód. Początkowo książę Karol uważał, iż chcą oni dokonać głębokiego obejścia, lub też przeciąć połączenia z von Daunem. Dopiero, gdy kolumny pruskie skręciły na południe, kierując się wprost w mokradła Rokytki zrozumiano pruskie intencje. Gorączkowo zaczęto tworzyć linie obrony. Miało je obsadzić łącznie 22 tys. piechoty i 12 tys. jazdy skierowanych frontem na wschód pod ogólnym dowództwem Browne'a.