Wstęp Wittgenstein zaczyna Dociekania filozoficzne od krytyki następującej tezy, jego zdaniem wywodzącej się z myśli Św. Augustyna: „wyrazy języka nazywają przedmioty – zdania są splotami takich nazwań.” I dalej: „każdy wyraz ma znaczenie. Znaczenie to jest wyrazowi przyporządkowane, jest przedmiotem reprezentowanym przez wyraz.” W kontekście sporów o definicję znaczenia, które zyskały na wadze w filozofii analitycznej oraz semiotyce przełomu XIX i XX wieku, jest to stanowisko referencyjne. Wittgenstein uważa, że to zbyt daleko idące uproszczenie wynika z „prymitywnych wyobrażeń o sposobie funkcjonowania języka”, które polegają na nadaniu prymatu rzeczownikom oraz ewentualnie czasownikom czy przymiotnikom, tak jakby cała reszta wyrazów była wobec nich podrzędna, a wręcz redundantna. Przykładem takiego prymitywnego języka byłaby opisana w §2 Dociekań scenka z budowy: budowniczy A krzyczy kostka, słup, płyta, a pomocnik B podaje mu właściwy przedmiot. Definicja języka według Św. Augustyna, choć mogłaby stosować się w tej konkretnej sytuacji (i prawdopodobnie w wielu innych potencjalnych sytuacjach), nie broni się, kiedy mowa o faktycznym użyciu języka w codzienności.