Anna Tatarkiewicz spostrzegła jednak rzecz wręcz przeciwną, twierdząc, że widzowie filmu Zaorskiego zagłosowali na niego „nogami”.

Jackiewicz chwalił rolę Magdy Teresy Wójcik, uznając ją za „jedną z najznakomitszych ról w naszym kinie”, a także podkreślał grozę czasów stalinowskich dyktowaną przez „Wielką Nieufność, Wielki Lęk, Wielką Niesprawiedliwość”, która ma przełożenie na losy bohaterów. Michał Boni w recenzji dla „Kina” spostrzegał, że z seansu filmowego filmu Zaorskiego wychodzi się „ze ściśniętym gardłem i dojmującym poczuciem bezsilności”.

Marcin Kempisty z portalu Film.org.pl zauważył, że postać Łucji Król jest typowym przykładem pokutującego w polskiej literaturze i sztuce terminu „matka Polka”: „To ona jest w filmie centrum wszechświata, słońcem familijnej galaktyki, wokół którego kręcą się synowskie planety. [...] Łucja Król to archetypiczna Mater Dolorosa przeniesiona do polskich realiów, a jej życie utknęło w nierozerwalnym klinczu historii, polityki i tradycyjnie przypisanych kobiecie powinności wobec dzieci”. Tatarkiewicz natomiast skrytykowała postać Łucji Król jako osoby „głupiej”, która w relacjach z wieloma ludźmi okazuje się naiwna i wdaje się w niepotrzebne relacje miłosne z niewłaściwymi mężczyznami.