Od marca w Bredzie trwały już negocjacje pokojowe, lecz Karol próbował odwlekać podpisanie traktatu pokojowego, mając nadzieję na poprawę swojej pozycji dzięki sekretnej pomocy Francuzów, dlatego de Witt uważał, że najlepiej będzie zakończyć wojnę szybko dzięki spektakularnemu zwycięstwu Holandii, które przy okazji doprowadziłoby do bardziej korzystnych zapisów w kończącym wojnę traktacie.
Większość holenderskich wysokich oficerów miało poważne wątpliwości co do wykonalności takiego ataku, obawiając się zdradzieckich mielizn w ujściu Tamizy, lecz mimo to wykonali rozkazy. Holendrzy skorzystali z pomocy dwóch angielskich pilotów, którzy zdradzili swój kraj. Jeden z nich był dezerterem, drugi przemytnikiem, a obaj byli uciekinierami przed angielskim prawem.
Najazd Holendrzy na Tamizie Na początku czerwca eskadry admiralicji Rotterdamu, Amsterdamu i północnych prowincji połączyły się w Schooneveld. Słysząc, że eskadry Fryzji i Zelandii nie są jeszcze gotowe z powodu problemów z rekrutacją (przymusowy nabór był w Holandii zabroniony), de Ruyter odpłynął 14 czerwca w kierunku Tamizy. Miał ze sobą 60 okrętów liniowych i fregat oraz 12 branderów. Wiatr zmienił kierunek na wschodni. Dnia 16 czerwca wiatr przegonił mgłę i odsłonił potężną flotę holenderską, wpływającą w ujście Tamizy.