Podczas bitwy na pokładach okrętów francuskich panował taki nieporządek, że było niemożliwym ostrzelanie angielskich liniowców z lewych burt, zawalonych rozmaitymi pakunkami. Możliwe, że Francuzi przygotowywali się do nocnej próby ucieczki.

Bitwa Admirał Nelson obserwował francuską flotę, zakotwiczoną zbyt daleko od mielizn. Nelson zauważył to i rozkazał swojej linii bojowej podzielić się na dwie części – jedna miała wejść między Francuzów a mieliznę, podczas gdy druga zbliżyć się do głębszej części, a następnie obie miały pokryć ogniem flotę francuską z obu stron. Należy przypomnieć, że na francuskich okrętach bakburty (lewa strona statku), osłonięte lądem, nie były w ogóle przygotowane do walki. Anglikom natomiast udało się okrążyć linię francuskich statków i zaatakować równocześnie ze sterburty oraz bakburty. Jeden z brytyjskich okrętów, „Culloden”, osiadł na mieliźnie, ale reszta dała sobie radę i rozpoczęła ostrzał floty francuskiej. Wiatr wiejący z północy sprawił, że okręty francuskie nie były w stanie pomagać sobie nawzajem, pozwalając Nelsonowi niszczyć okręty francuskie jeden po drugim, idąc wzdłuż ich linii jak po sznurku.