Murray po latach zarzucała skandynawskim badaczom „formalizm”, który stwarzał szereg wykluczeń:

wykluczenie ze względu na płeć (kobiety nie miały prawa głosu w dyskusji), narodowość (Amerykanie byli traktowani z podejrzliwością) oraz całkowite zaprzeczenie treści emocjonalnej (np. absurdalne twierdzenie Espena Aarsetha, że Lara Croft była tylko pionkiem w grze).

Ludolodzy, w przeciwieństwie do badaczy nazywanych przez nich narratologami, koncentrowali się wyłącznie na grach jako tekstach i ignorowali zupełnie kulturowy kontekst (przypisywany narratologom), jaki towarzyszy produkcji gier komputerowych oraz ich praktyce odbiorczej. Choć Gonzalo Frasca próbował rzekomo w swoim tekście Ludolodzy też kochają opowiadania (2003) pogodzić obie strony sporu, zdaniem Emmy Vossen owa ugoda opierała się na fałszywych podstawach, gdyż Frasca pozostawał wierny agresywnemu wówczas nurtowi ludologicznemu:

Jeśli debata była tylko, jak to ujął Frasca, „poważnym nieporozumieniem”, to dlaczego mnie, uczestniczce studiów magisterskich, nauczono, że była to debata założycielska naszej dziedziny?