Tymczasem akcja na Cafe Club była i jest gloryfikowana przez komunistów do tego stopnia, że zrobiono z niej coś w rodzaju symbolu odwagi i bohaterstwa, podczas gdy w rzeczywistości była przedmiotem kpin podziemnej Warszawy.
Zamach 11 lipca 1943
Pod koniec czerwca 1943 Niemcy przeprowadzili szereg masowych egzekucji na terenach dawnego getta. Stracono ponad 200 osób. W związku z tym dowódca okręgu GL Warszawa-Miasto Henryk Sternhel ps. „Gustaw” podjął decyzję o przeprowadzeniu zamachów na kawiarnię Café Club oraz na uroczystą zmianę warty przed gmachem niemieckiej Komendy Garnizonowej (ta akcja nie doszła do skutku).
Ten drugi zamach na Café Club został zorganizowany i dowodzony przez dowódcę oddziałów zbrojnych Związku Walki Młodych Mirosława Krajewskiego, ps. „Pietrek”. 11 lipca 1943 grupa wykonawcza w składzie: Lech Kobyliński, ps. „Konrad” (wówczas dowódca dzielnicy Żoliborz ZWM) i Ryszard Lenkiewicz, ps. „Rysiek” (wówczas dowódca dzielnicy Mokotów ZWM) po zmyleniu wartownika stojącego przed wejściem do kawiarni, dokonała zamachu. Bombę (trzy polskie granaty obronne odbezpieczone i powiązane drutem, przy czym „łyżka” jednego z nich wystawała na zewnątrz, lecz przykryta papierem nie była widoczna) rzucił Lech Kobyliński, który wszedł do kawiarni w trakcie, gdy „Rysiek” zajmował się myleniem wartownikaL.