Można ją zabezpieczyć metodami zarówno fizycznymi, jak i chemicznymi.
Już w neolicie garbowano skóry upolowanych zwierząt poprzez mechaniczne wgniatanie w nie tłuszczu zwierzęcego, tranu lub innych mieszanin. Podczas naciągania skóry i jednoczesnego wcierania tłuszczu, wypiera on znajdującą się w niej wodę. Opis tego procesu zachował się w Iliadzie Homera:
„Jak garbarz, namaściwszy tłuszczem skórę wołu, Każe ją mnóstwu ludzi uchwycić pospołu. Ci, gdy równo pociągną, wraz się skóra poci, A tłustość w nią wstępuje na miejsce wilgoci”
Tak potraktowana skóra stawała się miękka, co pozwalało na jej użycie do wyrobu odzieży. Uzyskiwała także zabezpieczenie przed rozkładem i częściową wodoodporność. Metoda ta była stosowana przez tysiąclecia, wykorzystywana była też we wczesnośredniowiecznej Polsce. Indianie w celu nadania skórze pożądanych własności, wędzili ją w dymie jałowcowym. Taka metoda dawała skórę twardą i mniej podatną na przemakanie. Używano także łajna bydlęcego, papki z mózgu i popiołu.