Puszczanie krwi było przeprowadzane przy „leczeniu” bardzo wielu chorób, stosowano je także profilaktycznie.

Aplikowano je chorym przez cały okres średniowiecza, a zaczęto kwestionować jego skuteczność dopiero w XVI wieku (w szczególności w północnej Europie, głównie w Holandii). We Francji dwór królewski oraz lekarze uniwersyteccy byli zwolennikami jego częstego stosowania. W Anglii natomiast skuteczność tej praktyki była przedmiotem wielu gorących dyskusji, prowadząc do zmniejszenia częstotliwości jej wykonywania w ciągu XVIII wieku, na krótko została przywrócona w leczeniu chorób tropikalnych w XIX wieku.

Sam zabieg był wykonywany na wiele sposobów. Pierwszym z nich było wytaczanie krwi z naczyń krwionośnych rąk lub szyi, stosowano też tzw. arteriotomię, gdzie nakłuwano tętnicę (z reguły w okolicach skroni), używano też do tego celu (przy tzw. „wierzchnich naczyniach”) strzykawek, sprężynowych lancetów, szklanych baniek wypełnionych gorącym powietrzem czy wreszcie pijawek. Wytoczenie takiej ilości krwi, która powodowała omdlenie pacjenta uważano za korzystne i dlatego duża część zabiegów kończyła się utratą świadomości pacjenta.