William Harvey udowodnił brak skuteczności flebotomii w 1628 r., całkowicie metodę tę zdyskredytował Pierre Louis w XIX wieku. Jednakże duża część środowiska naukowego nadal upierała się przy jej „dobroczynnym wpływie” (np. doktor Broussais zalecał nakładanie choremu 50 pijawek za jednym razem).

Upuszczanie krwi było też popularne na początku istnienia Stanów Zjednoczonych, gdzie Benjamin Rush jeden z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości uważał, że stan w jakim znajdują się naczynia krwionośne, decyduje o rozwoju choroby. Zalecał on upuszczanie bardzo dużych ilości krwi, które nawet jak na ówczesne czasy były olbrzymie. Taką metodę „leczenia” zastosowano m.in. u George’a Washingtona po tym, jak miał on wypadek podczas jazdy konnej. Z jego organizmu wytoczono prawie 1,7 litra krwi, co przyczyniło się pośrednio do jego śmierci w wyniku infekcji gardła w 1799 r.