Ojciec Chateaubrianda był człowiekiem twardym, bezwzględnym i ponurym. Pobożna matka chciała, by najmłodszy syn został księdzem, ojciec chciał go widzieć marynarzem. Przez kilka lat młody François-René uczęszczał z powodzeniem do kolegium w Dol. W Dol zaszczepiono mu kult antyku. W trakcie dalszej nauki u jezuitów w Rennes pogłębił swą wiedzę matematyczną. Po ukończeniu nauki udał się do Brestu. Oczekując na nominację doszedł do wniosku, że nie chce być marynarzem, raczej już księdzem. Podjął humanistyczne studia w Dinan, ale powołanie kapłańskie również nie okazało się trwałe. W 1784 roku powrócił do Combourg.
W Combourg thumb|Zamek w Combourg W Combourg spędził następne nieomal trzy lata u boku starzejącego się ojca zagrożonego paraliżem, cichej i schodzącej ojcu z drogi matki i jedynej siostry, która jeszcze pozostała w domu – Lucile, najbliższej mu w tym czasie istoty. Dni płynęły mu na czytaniu, wędrówkach po okolicznych lasach i wrzosowiskach i na snuciu marzeń. Wyrwany z marzeń widział się najmłodszym synem skąpego ojca, nieznanym, bez przyjaciół, bez celu w życiu. Udręczony egzystencją próbował popełnić samobójstwo, ale zawiodła go strzelba.