Czeczeńska diaspora w Budionnowsku liczyła w tym czasie około tysiąca ludzi. Według danych GRU, część uczestników szturmu miała się rekrutować z nich, a część przybyła do miasta krótko przed szturmem i zamieszkała w hotelu. Według tych informacji, około doby przed rozpoczęciem akcji większość miejscowych Czeczenów gdzieś zniknęła, w mieście pozostało ich zaledwie około 300Mirosław Kuleba, Czeczeński specnaz, s. 149..

Basajew powiadomił swoich ludzi o samobójczym charakterze akcji. Do Budionnowska, około 160 km w Kraju Stawropolskim, dotarli bez przeszkód, w razie potrzeby udzielając łapówek.

8 km za miastem natknęli się na kolejny posterunek. Posterunkowi milicjanci zażądali, by konwój pojechał za nimi pod miejscowy budynek MSW (trwało tam właśnie wydawanie posiłku – większość milicjantów znajdowała się w stołówce). Część milicjantów na widok uzbrojonych ludzi zaczęła się ostrzeliwać, a obaj eskortujący milicjanci zostali zastrzeleni przez Czeczenów podczas próby ucieczki. Doszło do wymiany ognia i Rosjanie zabarykadowali się w budynku MSW, który Czeczeni podpalili. Ludzie Basajewa ruszyli przez miasto i dotarli do budynku administracji miejskiej, gdzie ich sanitariuszka wywiesiła flagę czeczeńską.