W bardzo poważnym niebezpieczeństwie znalazł się sam Gustaw Adolf, który przeżył dzięki ofiarności swoich podkomendnych.
Walka była zacięta, jednak w końcu lepsze wyszkolenie indywidualne polskich jeźdźców doprowadziło do tego, że szyk szwedzki uległ załamaniu. Widząc to, Gustaw Adolf rzucił się do ucieczki w kierunku Sztumu.
Syn feldmarszałka kosztem własnego życia ocalił szwedzką piechotę Piechota szwedzka znalazła się teraz w poważnym niebezpieczeństwie. Świadomy zagrożenia Wrangel rzucił do walki ostatni regiment jazdy, którym dowodził jego syn Johann. Wspomagany przez oddział niedobitków spod Trzciany Johann Wrangel stawił czoła posuwającej się szybko jeździe polskiej i austriackiej. Walka była krótka (zginął w niej syn feldmarszałka), jednak wystarczyło to, by piechota zdążyła schronić się za umocnieniami Sztumu. Ponieważ piechota polska i cesarska nie mogły nadążyć za szybko posuwającą się kawalerią, nie można było osaczyć miasta. Zamknięci tam Szwedzi wykorzystali zapadające ciemności i wymknęli się, po czym uszli w kierunku Malborka.