Kiedy ukończono budowę, niemalże każdy oglądający Kon-Tiki wróżył katastrofalne skutki wypłynięcia nią na Ocean. Robiono nawet zakłady, ile dni tratwa utrzyma się na wodzie. Jeden z marynarzy zobowiązał się płacić za whisky dla całej załogi do końca życia, w przypadku gdy tratwa cało dopłynie do Oceanii.
Na pokład przetransportowano całe wyposażenie. Jedzenie (głównie w postaci puszek) umieszczono w kartonowych opakowaniach, które następnie oblano wrzącym asfaltem w celu zaizolowania żywności przed wodą oraz obtoczono piaskiem, by uniknąć sklejania się pakunków. Tak przygotowane racje umieszczono pod bambusowym pokładem. Zapas słodkiej wody stanowiło 56 baniek napełnionych z górskiego strumienia (łącznie 1100 litrów). Bańki umocowano sznurami między pokładnikami tratwy tak, aby zapas wody był chłodzony wodą morską.