Wkraczające do Lwowa wojska niemieckie były entuzjastycznie witane przez ludność miasta, szczególnie przez Ukraińców. Powszechnie spodziewano się, że dojdzie do proklamacji państwa ukraińskiego. Wznoszono okrzyki takie jak „Niech żyją Adolf Hitler i Stefan Bandera – śmierć Żydom i komunistom”. Żołnierze „Nachtigall” pozdrawiali witających okrzykami „Sława Ukrajini” (Chwała Ukrainie). Miasto udekorowano niemieckimi i ukraińskimi flagami. Entuzjazm nie udzielił się Żydom, którzy obawiali się pogromu i rządów niemieckich.

Żołnierze pułku „Brandenburg” i batalionu „Nachtigall” odkryli w zajętych więzieniach ciała pomordowanych więźniów. Roman Szuchewycz odnalazł w więzieniu przy ul. Łąckiego zwłoki swojego brata, Jurija. Fala doniesień o masakrach więziennych szybko rozeszła się po Lwowie, tym bardziej, że plotki o tych wydarzeniach krążyły po mieście jeszcze przed nadejściem Niemców. Już od rana 30 czerwca przed więzieniami gromadziły się tłumy lwowian, ale wartownicy nie wpuszczali ich do środka. Ogrom i okrucieństwo sowieckiej zbrodni wywołały ogromne wzburzenie mieszkańców. Gniew ludności skierował się przeciwko Żydom, których zgodnie ze stereotypem „żydokomuny” powszechnie utożsamiano z systemem sowieckim.