porównał jej brzmienie do piosenki „” (1980), którą także współtworzył, zaś Rooksby wskazał na podobieństwo inwersji do brzmienia muzyki lat 70., w szczególności disco, filadelfijskiego soulu i twórczości Eltona Johna. Trzecia piosenka, „Burning Up”, reprezentuje muzykę taneczną z elementami nowej fali, a jej aranżacja, oparta na basie, gitarach i automacie perkusyjnym, została przez Taraborrelliego scharakteryzowana jako „bardziej surowa” niż reszta albumu. Rooksby zwrócił uwagę na beaty na tom-tom w stylu Phila Collinsa, a tekst zinterpretował jako serię dwuznaczności na temat gotowości do zrobienia różnych rzeczy dla ukochanego. W ocenie Sala Cinquemani, redaktora Slant Magazine, czwarty utwór, „I Know It”, przywołuje na myśl „melodramatyczność kobiecych zespołów z lat 60.”. Zostały w nim wykorzystane pianino i saksofon, a Madonna śpiewa o odrzuceniu ukochanego, który ją wcześniej odrzucił.

Piąta piosenka, „Holiday”, dotyczy potrzeby odpoczynku od codziennego życia. Rooksby porównał jej progresję do utworu Cyndi Lauper „Time After Time”, ponadto wypunktował jej gitary w stylu zespołu Chic, elektroniczne klaskanie i syntezatorowe smyczki.