Książę nakazał rycerstwu zająć stanowiska na pobliskim wzniesieniu, ustawił też piechotę uzbrojoną w długie lance w szyku przypominającym jeża. Rycerze skryci byli za czterema rzędami piechurów, którzy tworzyli najeżoną lancami osłonę. Siły Szwajcarów natomiast składały się z piechoty uzbrojonej w halabardy, ogólnie jednak uzbrojenie żołnierzy było niedostateczne.

Po odmówieniu modlitwy Szwajcarzy sformowali szyk w kształcie klina, uderzając na przeciwnika. W pierwszym ataku stracili około 60 ludzi z Lucerny, wśród nich przywódcę Petermana von Gundoldingen. Według legendy swoje życie miał poświęcić żołnierz z Unterwalden Arnold von Winkelried, który rzucił się na lance przeciwnika, umożliwiając Szwajcarom wdarcie się w szeregi obronne Austriaków. Halabardy Szwajcarów zebrały krwawe żniwo wśród rycerstwa Habsburgów.

Wielu Austriaków przyodzianych w ciężkie zbroje w wyniku wysokiej temperatury udusiło się podczas bitwy. Zbroje uniemożliwiały im też zwinność w trakcie walki. W ręce Szwajcarów wpadały kolejne sztandary. Sam książę pospieszył na ratunek własnej chorągwi. W trakcie zażartej walki spadł z konia, a jego ciężka zbroja uniemożliwiła mu walkę.