Wszelkie tendencje ujednolicające są szkodliwe. Obywatele są równi wobec prawa i obowiązuje ich jedna moralność. Żadna inna równość nie istnieje. Nie jest to niesprawiedliwe, ponieważ wyższa pozycja nie gwarantuje większego szczęścia. Arystokracja jest czynnikiem konstytuującym naród. Jej przypadają największe przywileje, ale i największa odpowiedzialność. Burke’owi chodzi o naturalną arystokrację – cnoty i rozumu. Uszczypliwie wypowiada się o arystokracji z urodzenia. Przyznaje, że nie należy przeciwstawiać się naturalnemu procesowi selekcji elit. Wejście do niej powinno być możliwe, co nie znaczy, że proste.

Droga owa powinna być tym trudniejsza, że arystokracja wiąże się dla Burke’a z własnością. Własność jest najpożyteczniejszą podstawą rządzenia, dlatego struktura parlamentarnej reprezentacji powinna odwzorowywać strukturę własności. Własność jest z natury rzeczy „bojaźliwa i opieszała”, więc łączy się raczej z umiarkowaniem i zachowaniem ciągłości, niż  z pragnieniem zmiany.