Szybko jednak zmienił diametralnie kierunek, w komedii obyczajowej odnajdując najbliższą sobie formę wypowiedzi.

Jako komediopisarz wszedł Bohomolec do panteonu polskiej literatury i stało się to natychmiast, w ocenie jego własnej epoki (w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych według opinii: Mitzlera de Kolof, polskiego adaptatora Historii nauk wyzwolonych Carlencasa, później Krasickiego, Naruszewicza, wyrażonej także w Sztuce rymotwórczej F. K. Dmochowskiego). Dwie serie komedii – dla potrzeb sceny szkolnej (konwiktowe) i dla królewskiej sceny publicznej (na teatrum) zostały szczegółowo omówione i ocenione przez badaczy literatury, na ogół podtrzymujących sądy krytyków epoki oświecenia.

Dydaktyka Dla potrzeb sceny szkolnej kolegium warszawskiego Bohomolec zręcznie adaptował teksty obce – od Plauta przez Moliera, autorów francuskiego dramatu jezuickiego, jak G.F. Le Jay, Ch. Poree, J.A.Du Cerceau i innych, np. Goldoniego. W tym materiale jednak Molier dominował i – jak pisze Jan Kott – „Bohomolec dopiero naprawdę odkrywa Moliera dla polskiej sceny”. Ratio studiorum jezuickie zabraniało wprowadzania wątków miłosnych i kobiet na scenę, więc te przeróbki księdza profesora wymagały dużej inwencji. Komedie służyły w równej mierze zabawie, co celom dydaktycznym.