W międzyczasie na miejsce zdarzenia docierają miejscowi rybacy i widzą jedynie rannego mężczyznę. Zastanawiają się jak udało mu się dotrzeć do brzegu z taką raną. Na plaży znajdują się tylko oni razem ze zwłokami.
Podczas wykładów z literatury, których udzielał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, Cortázar komentował fakt, że większość krytyków za element fantastyczny opowiadania uznała rozciągnięcie czasu. Te sekundy, które wystarczają, aby samolot uległ katastrofie, dla Mariniego rozciągnęły się w dni, podczas których byłby w stanie spełnić swoją obsesję o dotarciu na wyspę i w ten sposób umrzeć jako spełniony człowiek. Autor uznał tę interpretację za jak najbardziej możliwą, ale daleką od swojej własnej. Jego zamysłem jest rozdwojenie linii czasu, co powoduje również rozdwojenie postaci Mariniego. Jego stara wersja kontynuuje swoje życie uwięzionego w rutynie stewarda, podczas gdy jego nowa wersja porzuca to wszystko, aby spełnić swoje największe pragnienie. W ten sposób na świecie znajdują się dwie wersje Mariniego, żyjące w bardzo odmienny sposób. W finale opowiadania, kiedy samolot wpada do morza, Marini wyciąga na brzeg samego siebie.