Poza tym jednocześnie jego uprawnienia nadane przez króla obejmowały łupienie hiszpańskiego transportu morskiego w Zachodnich Indiach – co stawiało go w sytuacji bliższej jednak korsarstwu.
Przez chwycenie się pirackiego rzemiosła nie stał się wrogiem Albionu – wręcz przeciwnie. Po przybyciu do Afryki Północnej, gdzie postanowił prowadzić łupieską działalność, jasno określił zasady postępowania: każdy hiszpański statek jest potencjalnym łupem, zaś statki angielskie są dla jego ludzi nietykalne. W ciągu pół roku działalności zdobył tyle hiszpańskich statków, że utworzył z nich dosyć liczną flotyllę. Jego znaczenie w regionie było na tyle duże, że mógł sobie pozwolić na zakazanie piratom berberyjskim ataków na statki angielskie. Dodać należy, że zakaz ten był dość ściśle przestrzegany. Jak można się łatwo domyślić, nie mogąc atakować w tym regionie Anglików, Berberowie ze zdwojoną zaciekłością rzucili się na statki hiszpańskie, co wpływało na układ sił między mocarstwami na śródziemnomorskim teatrze działań. Nic więc dziwnego, że imię Henry’ego Mainwaringa wypowiadano w Anglii z wielkim szacunkiem.