Następna próba odzyskania kościoła św. Wojciecha w Bytomiu przez ewangelików znalazła odbicie w piśmie ks. seniora Alfreda Hauptmana z 1 grudnia 1951 r. skierowanego do rzymskokatolickiej kurii opolskiej. W tym czasie zajęty przez katolików obiekt był już dostosowany do kultu rzymskokatolickiego, i zdążyła skupić się przy nim znaczna grupa przymusowych polskich wysiedleńców i osadników z Kresów Wschodnich.
W uzasadnieniu pisma postulującego zwrot kościoła św. Wojciecha w Bytomiu, przytoczono prawne i moralne uzasadnienia własności. Według prawnych kościół został odkupiony od magistratu bytomskiego i ewangelicy własnym sumptem dokonali w nim wielu remontów. Według moralnych kościół nie został nigdy odebrany katolikom, nie był bowiem ich własnością, stanowiąc własność magistratu, ponadto nie był potrzebny katolikom, którzy ówcześnie posiadali na terenie Bytomia aż 9 kościołów, podczas gdy ewangelicy żadnego, przy 2675 wiernych.