Zbigniew wychodzi z Mazepą na dziedziniec, przedtem prosząc ojca, by jeśli zginie w walce, uwierzył on wreszcie w niewinność swojej żonie. Po chwili słychać jeden strzał i ciszę. A nieco później zjawia się Mazepa. Wszyscy domyślają się wyniku pojedynku. Wojewoda wybiega przerażony i wraca z zakrwawioną koszulą syna. Wściekły ciska ją w twarz Amelii, która mdleje. Następnie gospodarz oznajmia królowi, że nie wypuści go z zamku, póki władca nie weźmie udziału w pogrzebie jego syna. Król czuje, że jest więźniem Wojewody.

Następnego dnia odbywa się pogrzeb Zbigniewa. Wojewoda każe Chmarze przyszykować drugą trumnę, na której mają zostać wyryte insygnia herbowe. Wierny sługa obawia się najgorszego. Król chce wraz ze swym dworem jak najszybciej opuścić zamek, ale Wojewoda nie chce go wypuścić nawet pod groźbą użycia siły. Zastawia drzwi trumną z ciałem swego syna, a sam na niej siada. W końcu oznajmia, że pozwoli królowi wyjechać, ale bez Mazepy. Władca domyśla się, że jego gospodarz szykuje coś okrutnego dla pazia i odmawia. W końcu jednak sam Mazepa namawia Jana Kazimierza, by zgodził się na warunki Wojewody, a za godzinę wrócił z wojskiem i odebrał swego wiernego sługę. Jan Kazimierz wyraża na to zgodę oznajmiając, że jeśli jego dworzaninowi coś się stanie, to Wojewoda za to odpowie własną głową. Władca i jego świta odchodzą.