Działalność literacka Dziekońskiego była zatem krótka; autor tworzył pomiędzy 1839 a 1847, łącznie ledwo osiem lat. Później zamilkł zupełnie.
Emigracja i walka narodowowyzwoleńcza Portret psychologiczny dojrzałego Dziekońskiego przedstawia człowieka o skłonnościach do religijnej ascezy oraz żarliwej wiary we wszelkie przejawy – mówiąc słowami św. Jana od Krzyża – teologii mistycznej. „Jest to rys charakterystyczny, a tym charakterystyczniejszy, iż Dziekońscy nie byli bogaci: ale Bohdan należał do ludzi poprzestających na małym, a idee swoje stawiał ponad wszystko”.
Ostatnie lata życia Gnany tęsknotą za rodakami, Dziekoński odrzucił tę propozycję by wyruszyć do stolicy Francji i tam wdrożyć się na powrót w kręgi emigranckie. Na miejscu szybko rozdał pieniądze pośród najbardziej potrzebujących Polaków, tym samym skazując siebie na głód i ubóstwo, a z czasem – rozbicie moralne oraz fizyczne dysfunkcje serca. Aby wypełnił się kielich goryczy, w wieku 39 lat pisarz zachorował na gruźlicę, chorobę wówczas nieuleczalną. Przez ostatnie lata życia wspierał go przyjaciel, Aleksander Panosiewicz. Sam Dziekoński dla minimalnego polepszenia warunków bytu w czasie choroby, podjął ciężką pracę malarza i rytownika. Nic nie wiadomo o tym, czy z pomocą przybyła mu rodzina. Pozostaje to wciąż w sferze domysłów.