Żądał dla Pétaina kary śmierci mówiąc, że nawet tak znamienite nazwisko nie może chronić zdrajcy.

Proces toczył się z udziałem i innych oskarżonych. Występowali w nim m.in. Pierre Laval – były premier rządu Vichy, Joseph Darnand – szef prohitlerowskiej milicji. W sądzie zeznawali: Paul Reynaud – były premier i gen. Maxime Weygand. Pétain na sali sądowej występował w mundurze bez dystynkcji i marszałkowskiej buławy, miał przy sobie jedynie kepi i rękawiczki. W rozprawie zabrał głos tylko raz. Argumentował, że zawieszenie broni uratowało Francję i że dzięki pokojowi alianci zachowali kontrolę nad Morzem Śródziemnym. Jednocześnie marszałek nie umniejszał zasług de Gaulle’a: nazwał siebie „tarczą Francji, która chciała uratować kraj przed najgorszym położeniem”, a de Gaulle’a „mieczem Francji, który wziął w swoje ręce walkę o wyzwolenie kraju od zewnątrz”. Wreszcie oświadczył, że sąd w takim składzie nie ma prawa go sądzić i argumentował, że powinien go sądzić cały naród francuski: