Z pomocą kolegów, główny bohater powieści przygotowuje plan ucieczki na Ziemię i sfingowawszy swoją śmierć, porywa statek kosmiczny. Z macierzystej planety chce ściągnąć ratunek dla kolegów. Zamierza tam również odszukać swoją ukochaną, czekającą na niego w tytułowym cylindrze zbudowanym przez prof. Van Troffa. Jest to niewielka komora, która zakrzywia czasoprzestrzeń, wywołując w swoim wnętrzu dylatację czasu. W efekcie jeden rok na zewnątrz trwa w cylindrze zaledwie pięć sekund. Efekt ten zostaje osiągnięty poprzez "skupienie" pola grawitacyjnego Ziemi. Ukochana bohatera miała na niego czekać w cylindrze, by nie zestarzeć się i by ich miłość nie padła ofiarą paradoksu bliźniąt.

Po przylocie na Ziemię bohater odkrywa, iż znikła cała roślinność. Ziemię pokrywają tzw. płytki Grilla - ogromny system ogniw słonecznych produkujących prąd oraz żywność (drogą fotosyntezy). Dociera również do miasta, którego opis sugeruje WarszawęGdy głośnik obwieścił przystanek 'Skarpa', wyskoczyłem na peron . Życie w mieście jest całkowicie zautomatyzowane, a jego mieszkańcy to agresywni degeneraci, którzy nie muszą pracować, bo żywność i odzież zapewniają im roboty. Miasto ma kilka historycznych poziomów, bo budowano je coraz wyżej w górę.