Europejska sąda PN. „Piłka Nożna”, 10 lipca 1990, nr 28, s. 18.Po meczu z RFN holenderski „De Volksrant” napisał: „Pycha i arogancja zostały ukarane. Beenhakker i jego przemęczeni piłkarze od początku przeceniali swe siły”. Cyt za: „Przegląd Sportowy”, 27 czerwca 1990, nr 109, s. 4.Podobnie: K. Oleszek. Cruyff zerka na reprezentację. „Piłka Nożna”, 28 sierpnia 1990, nr 35, s. 8.. W efekcie mistrzowie Europy odpadli już w 1/8 finału, a bilans ich gier zamknął się na trzech remisach (m.in. z Egiptem) i jednej porażce. Z czterech spotkań Holendrzy nie wygrali ani jednego, strzelili tylko trzy bramki.
Po tym niepowodzeniu do pracy w kadrą po raz kolejny powrócił Rinus Michels. Ponownie zaufał zawodnikom, z którymi w 1988 roku zdobył mistrzostwo Europy. Jednak inaczej niż na turnieju cztery lata wcześniej Holendrzy odpadli w fazie półfinałowej: po wygraniu grupy (m.in. ze Szkocją i Niemcami) w meczu decydującym o grze w finale spotkali się z Duńczykami, z którymi przegrali dopiero po serii rzutów karnych (4:5). Wśród komentatorów nie było zgodności, co do przyczyn porażki Holendrów. Niektórzy podkreślali brak szczęścia w konkursie jedenastekWedług Rafała Nahornego: „Holendrzy podczas całego turnieju prezentowali najrówniejszą formę i o ich wyeliminowaniu przesądziła dopiero seria rzutów karnych”. Holandia: za mało ognia.