Na wiadomość o zamiarze opatentowania ludzkiego genomu przez Celera Genomics, laboratoria skupione w ramach projektu rządowego przyspieszyły sekwencjonowanie, przechodząc na ciągły tryb pracy, tzn. 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Konkurencja pomiędzy naukowcami z żyłką do interesów oraz tymi finansowanymi z budżetu doprowadziła do ciekawej sytuacji. Naukowcy umówili się, że opublikują dane w lutym 2001 roku, ale w różnych czasopismach naukowych. Badacze z instytucji rządowych umieścili swój artykuł w Nature, a ci z Celera Genomics w Science. Okazało się, że naukowcy poznali 90% genomu. Co ciekawsze praca obu zespołów raczej się uzupełniała niż dublowała. Wynikało to z innych technik badawczych.
Postawione cele Celem badania ludzkiego genomu było nie tylko poznanie miliardów par komplementarnych składających się na DNA człowieka z minimalnym prawdopodobieństwem błędu, chodziło również o identyfikację funkcjonalnych genów zawartych w tym morzu informacji. Pierwsze rozpracowane dane zaskoczyły naukowców. Okazało się, że genom człowieka zawiera zaledwie 20–25 tys. genów kodujących białka.