Do Romea i Julci nieprzychylnie odnieśli się Jerzy Toeplitz, Stefania Zahorska i Stefania Heymanowa. Toeplitz napisał w „Kurierze Polskim”, że produkcja Jana Nowiny-Przybylskiego to „w sumie – powtórzenia, brak inwencji, nadal – ordynarne i niesmaczne dowcipy, a przede wszystkim – nuda, piekielna nuda. Pod tym względem wysuwa się Romeo i Julcia na czoło polskich komedyj filmowych – nic jeszcze nie widzieliśmy tak nieudolnie zrobionego, tak dalekiego od filmu i tak mało zabawnego”. Według krytyka scenariusz, fotografia, montaż i dźwięk stały na niskim poziomie. Stefania Zahorska związana z „Wiadomościami Literackimi” nazwała film szmirą, zrealizowaną bez „jakiegokolwiek filmowego sensu” i pozbawioną „najprymitywniejszej uczciwości rzemieślniczej”. W tej opinii wtórowała jej Stefania Heymanowa, stwierdzając, że po obejrzeniu Romea i Julci odczuwa się „wstyd – to jedyne uczucie, którego doznaje widz o jako tako wyrobionym smaku. Wstydzi się już nie tylko tego, że film zrobiony jest bez elementarnego pojęcia o kinowości, ale jeszcze bardziej tego, że tak właśnie wygląda polski humor!