Po 1720 roku jego siła polityczna brała się też stąd, że Slingelandta uważano za stadhoudergezind – dążącego do restauracji stadhouderatu (stąd po jego śmierci oranżyści chętnie uważali go za jednego ze swoich), czego szczególnie obawiali się regenci Amsterdamu.
Hoornbeckowi nie udało się polepszyć stanu finansów Republiki, ani zreformować systemu podatkowego, co zamierzał uczynić. Uwikłał się również w spór dotyczący spraw kościelnych, związane z posądzanymi o jansenizm biskupami Utrechtu. W 1723 roku kapituła w Utrechcie wybrała na wikariusza niejakiego Cornelisa Steenhovena, a po jego rychłej śmierci w 1725 roku, Johana Barchmana Wuytiersa. Papież Benedykt XIII usiłował zablokować nominację. Niepokorni wobec Rzymu pro-jansenistycznu katolicy niderlandzcy odwołali się wówczas do Stanów generalnych i wielkiego pensjonariusza, których uważali za swoich obrońców. Władze Republiki zastosowały wówczas represje wobec jezuitów stojących murem za zdaniem papieża. Była to też holenderska odpowiedź na prześladowania kalwinów w Palatynacie przez katolików. Nie umiał van Hoornbeck ochronić statków holenderskich żeglujących po Morzu Śródziemnym przed atakami afrykańskich piratów.