Skutkiem symbolicznego nauczania, zasad i trwania tajemnicy język pitagorejczyków mógł być nieco niezrozumiały dla osób postronnych: „A jeśli się zdarzyło, że znalazł się [w tym gronie] ktoś z ludzi obcych, rzec by można profanów, wówczas mówili zagadkami i symbolami, których przykładem są znane [sentencje], jak na przykład »nie gaś ognia mieczem«, i inne tego rodzaju symbole, które same przez się wydają się być starczym marudzeniem.”Jamblich: O życiu pitagorejskim, Wydawnictwo Epsilon, Wrocław 1993, , strona 105..
Sam Pitagoras miał być podobno widywany w wielu miejscach równocześnie i choć opisy takie znane są z czasów współczesnych, nie wiadomo czy przyczyna miałaby być podobna, czy jest to jedynie przesłanka za życzeniowością lub niedosłownością relacji Porfiriusza i Jamblicha, które nie mogły chyba dotyczyć powszechności jakiegoś wizerunku lub nawet jedynie pisma; „A i to, że tego samego dnia przebywał wspólnie i rozmawiał z przyjaciółmi w Metaponcie w Italii i w Tauromenion na Sycylii, co poświadczali wszyscy zgodnie, [a miejsca te] dzieli wiele stadiów drogi lądem i morzem nie do przebycia w ciągu wieli dni”Jamblich: O życiu pitagorejskim, Wydawnictwo Epsilon, Wrocław 1993, , strona 75..