Ze względu na swe niewielkie rozmiary okręt mógł jednak przyjąć na pokład tylko około 200 osób.

Akcję ratowniczą przerwano wieczorem, by wznowić ją następnego poranka. Tym razem japoński okręt wyciągał jednak z morza wyłącznie japońskich rozbitków. Dopiero gdy po ich uratowaniu kapitan upewnił się, że na jego okręcie wciąż znajduje się wystarczająca ilość miejsca, zaczęto wyciągać z wody pozostałych rozbitków. Tego dnia zostało uratowanych około 200–300 osób. Podobnie jak miało to miejsce poprzedniego dnia, nieprzytomnych i najciężej rannych rozbitków, nie wyłączając nawet Japończyków, marynarze wyrzucili z powrotem do morza.

Gdy 20 września okręt powrócił na miejsce katastrofy, przy życiu pozostawała już tylko niewielka liczba rozbitków. Japończycy uratowali tego dnia około 150 jeńców i około 100 Rōmusha. Okręt zatrzymywał się początkowo tylko przy większych skupiskach rozbitków, przez długi czas ignorując małe grupy i pojedyncze osoby. Dwudziestu trzech rozbitków, którzy znajdowali się w najcięższym stanie, po pewnym czasie wyrzucono za burtę.