Masakrę przerwał 25-letni wówczas chor. Hugh Thompson, który pilotował zwiadowczy śmigłowiec OH-23. Gdy zorientował się, że oddziały amerykańskie popełniają zbrodnię wojenną, strzelając do bezbronnych cywilów, postanowił interweniować wraz z pozostałymi dwoma członkami załogi (Lawrence’em Colburnem i Glennem Andreottą) i wylądował w wiosce. Pod groźbą otwarcia ognia z działek śmigłowca zażądał od amerykańskich oficerów dowodzących na miejscu, starszych od niego stopniem, powstrzymania masakry. Załodze helikoptera, która wezwała następnie dwa inne śmigłowce, przypisuje się także uratowanie jedenastu rannych osób, ewakuowanych z wioski.

Próby zatuszowania zbrodni Początkowo śledztwo w sprawie masakry zostało podjęte przez płk. Orana Hendersona z 11 Brygady. Henderson przesłuchał kilku żołnierzy biorących udział w incydencie, a następnie pod koniec kwietnia wydał pisemny raport, w którym twierdził, że podczas operacji zginęło przypadkowo około 20 cywilów, głównie przez ostrzał artylerii dalekiego zasięgu. Armia amerykańska w tym czasie nadal opisywała to wydarzenie jako zwycięstwo militarne, w wyniku którego zginęło 128 wrogich żołnierzy.