Po zabiciu potwora i okropnego zwierza, który u pewnych pisarzy występuje pod mianem smoka, miasto Kraków, wybawione wbrew nadziei od ogromnego niebezpieczeństwa, zaczęło coraz bardziej rozwijać się i łatwo osiągnęło pierwszeństwo. Sam zaś książę Krak, który swą sztuką zgładził olbrzymiego potwora, nazwany ojcem i oswobodzicielem ojczyzny.

Długosz oraz Maciej z Miechowa byli pierwszymi autorami, którzy krakowskiego potwora nazwali smokiem. Wcześniej, między innymi w tekstach Kadłubka jest on nazywany całożercą (holophagus).

Kronikarze z XVI wieku Wersję Długosza powtórzyli Maciej Miechowita w Kronice polskiej z roku 1521 oraz Bernard Wapowski w swojej zaginionej Kronice (jak wynika z zachowanych fragmentów tego dzieła). Najstarszy tekst w języku polskim o smoku wawelskim znalazł się na kartach Kroniki świata Marcina Bielskiego z 1551 roku. Najprawdopodobniej była to krótka parafraza wersji Wapowskiego. Bielski wprowadził najpopularniejszy wariant śmierci smoka, który miał pęknąć z przepicia wodą wiślaną: Grakus książę rozkazał w wywnątrzonym cielcu siarki, smoły a saletry z ogniem przyprawionym zadać zaprawiwszy, a przeciw jamie jego położyć. Który gdy uźrzał, mnimając, by cielę, pożarł. A gdy w nim tlało, pił wodę, aż się rozpukł.