W zamian za to rząd Jego Królewskiej Mości miał wypłacać Kompanii wieczystą „rentę”, która wynosiła 6% rocznie od powyższych 10 mln. Mimo że nad całym projektem zaczęły zbierać się ciemne chmury (m.in. Hiszpania niezbyt przychylnie patrzyła na brytyjską ekspansję handlową), a dotychczasowe wyniki spółki nie były obiecujące, to inwestorów łudzono mirażami przyszłych zysków.
Działalność Kompanii skupiała się prawie wyłącznie na transporcie do Ameryki Południowej niewolników, kupowanych w Zachodniej Afryce. W ciągu 25 lat, podczas 96 kursów, zdołano kupić 34 tys. niewolników, z których podróż przez Atlantyk przeżyło 30 tys. (śmiertelność wynosiła 15%).
Do gorączki zakupowej z 1720 r. przyczyniły się plotki rozpowszechniane przez mocodawców Kompanii, zgodnie z którymi miała ona osiągnąć w przyszłości „ogromne zyski”. Oprócz tego Kompania „sprzedawała” (w rzeczywistości przekazywała za darmo) akcje znanym osobistościom, które uwiarygadniały całe przedsięwzięcie swoimi nazwiskami.