Liga NBA nie posiada jednak takich ograniczeń.

Historia Od początku istnienia zorganizowanego sportu zawodowego w Stanach Zjednoczonych właściciele klubów mieli niemal nieograniczone prawo własności do zatrudnianych zawodników. Gracz, który raz podpisał kontrakt z zespołem, należał do niego nawet wtedy, gdy umowa dobiegła końca (reserve clause). Nie miał prawa wyboru nowego pracodawcy, chyba że poprzedni zwolnił go z kontraktu lub oddał do innego klubu. Reserve clause w oczywisty sposób ograniczała mu możliwość negocjacji zarobków i zmuszała do przyjęcia – często niekorzystnych – warunków klubu.

Pierwszym sportem, w którym oficjalnie zaczęto podważać słuszność reserve clause, był baseball.

W 1969 roku Curt Flood, zapolowy St. Louis Cardinals, został oddany do Philadelphia Phillies. Czarnoskóry zawodnik nie zaakceptował transferu, tłumacząc to niskim poziomem sportowym nowego klubu, rasizmem jego fanów oraz złym stanem stadionu w Filadelfii. Wkrótce po tym zwrócił się do komisarza MLB Bowiego Kuhna o uznanie go wolnym agentem i zezwolenie na wybór miejsca zatrudnienia, ale Kunh nie przychylił się do prośby Flooda.