Podczas całej akcji użyto także dwóch czołgów.
W lipcu 2005 roku zastępca prokuratora generalnego Rosji Nikołaj Szepel przyznał, że „Specnaz strzelał w czasie ataku z miotaczy Trzmiel”, zaraz jednak dodał, że „pociski nie były zapalające” i nie mogły spowodować pożaru (istnieją także pociski dymne RPO-D do miotaczy ognia „Trzmiel”). Wersji tej przeczą zeznania dzieci-zakładników, przedstawione we wrześniu 2005 podczas procesu Nur-Paszy Kułajewa.
Według Rosjan napastnicy zdetonowali kolejne ładunki wybuchowe, całkowicie niszcząc salę gimnastyczną. Specnaz robił dziury w ścianach budynku, aby pomóc zakładnikom w ucieczce. Około 15:00 – dwie godziny po rozpoczęciu szturmu – rosyjscy antyterroryści oświadczyli, że opanowali szkołę. Do wieczora jednak trwały walki na jej terenie, jako że trzech napastników skryło się w piwnicach szkoły z częścią zakładników. Ostatecznie zarówno trzej porywacze, jak i zakładnicy, zginęli.