Żeni się z fryzjerką. Mają dzieci.

Przemysław Czapliński uznał, że paradoks banalizmu polegałby na tym, że znakiem autentyczności czyni on nieomal dokładnie to samo, co dla artystów modernistycznych było znakiem fałszu – formy pospolitości w życiu, w na co dzień przeżywanej i używanej kulturze. Banalizm najprościej określić można jako pisanie w nudny sposób o nudzie życia. W latach 80. i 90. tego typu literackie praktyki były reakcją na silną presję pisania zaangażowanego. Na szacunek zasługiwały bowiem wówczas teksty niemal wyłącznie na modłę herbertowską. W młodych odezwała się więc potrzeba mówienia o sprawach zwykłych, prowokacyjnie nieistotnych dla Narodu, ważnych jednak dla autora jako człowieka. To z tych nastrojów wyłonił się Brulion. Artziny wyrażały podobne potrzeby. Na dalszym etapie rozwoju (tj. w sytuacji uzyskania już demokracji i wszelkich wiążących się z nią konsekwencji) banalizm stał się wyrazem odczuć autorów związanych z nową presją, tym razem presją rynku.