Należy wiec zapytać czy przez przybliżenie czy przez system lepiej dociera się do prawdy i dobra. Pytanie to nawiązuje do wcześniej przytoczonej wypowiedzi Diogenesa. Wydaje się bowiem, że człowiek dysponuje jedną wiedzą tymczasową do codziennych potrzeb, a drugą obiecaną. Obydwie są warunkowe i nie przynoszą odpowiedzi tylko zwłokę w odpowiedzi, przemilczenia i niedopowiedzenia. System nie służy prawdzie lecz jednakowo kolejnym prawdziwym i fałszywym twierdzeniom. Gdyby był zupełny i całkowity, lecz jemu zawsze zależy bardziej na mierze i symetrii. Dlatego wydaje się, że to przybliżenie jest najwłaściwszą formą działania ducha ludzkiego.

Znajomy autora umówił się z nim pod Biblioteką paryską, żeby ją zwiedzić. Spóźnił się jednak i ledwie zdążyli ją obejść dookoła. Z perspektywy kilku wielkich ksiąg starożytności autor zastanawia się ku czemu zmierza obecna obszerna twórczość literacka, która powoduje, że trzeba niemal stracić wzrok, by zdobyć jakie takie oczytanie, gdy w dziewięciuset periodykach ukazuje się tyleż romansów w odcinkach i tylko ten ostatni jest interesujący. Osoba, która próbuje zdobyć wiedzę trafia na przypadkowe odpryski, więcej osiągając braków niż pojęć. Wiedzę zdobywa się dla wiedzy, a człowiek bywa igraszką swej ciekawości. Człowiek chce wiedzieć po co pracuje.