Olbrzymie straty wśród żołnierzy, jak i ludności cywilnej, nieudolność przeprowadzania operacji militarnej oraz późniejsze nadrabianie strat przez użycie jeszcze większej siły wzbudzało w Rosji duże oburzenie, a sam konflikt czeczeński spolaryzował rosyjską opinię publiczną. Od lutego 1995, kiedy Rosjanie zdobyli Grozny, a szef sztabu czeczeńskich sił zbrojnych Asłan Maschadow rozkazał żołnierzom czeczeńskim wycofać się ze stolicy, w Czeczenii rozpoczęły się walki partyzanckie.

Intensywne działania wojenne spowodowały, iż do czerwca 1995 zabito w Czeczenii 30 tysięcy ludzi (ponad połowę stanowiły dzieci). Olbrzymie straty w ludności cywilnej pchnęły Szamila Basajewa (jednego z głównych komendantów polowych) do dokonania aktu terrorystycznego w Budionowsku 14 czerwca 1995. Podczas niego Basajew wraz ze swym oddziałem zajął szpital i ogłosił, że wystrzela zakładników, jeśli Rosja nie przerwie działań wojennych w Czeczenii. Doprowadziło to do pertraktacji z premierem Wiktorem Czernomyrdinem, w wyniku których rosyjskie wojska czasowo wstrzymały działania wojenne w Czeczenii, a Szamil Basajew ze swym oddziałem mógł bezpiecznie wyjechać z Budionowska i wrócić do Czeczenii. Wydarzenia w Budionnowsku dały pierwszą od początku wojny szansę na pokój.