Regulatorzy telekomunikacyjni organizowali przetargi na wykorzystanie spektrum radiowego, które miało być użyte do budowy sieci 3G, pozostawiając często w gestii operatorów użytą do tego celu technologię (mógł to być jakiś inny standard konkurencyjny do UMTS)., czyli w praktyce – na możliwość użycia nowych częstotliwości na obszarze danego kraju. Wśród startujących do przetargów firm dominowały ogromne oczekiwania co do zwrotu poniesionych kosztów oraz obawa o ewentualna marginalizacje pozycji na nowym rynku usług teleinformatycznych, w przypadku gdyby nie udało im się pozyskać licencji (ich liczba była ograniczona). Również rządy wielu państw uznały przetargi jako okazje do podreperowania budżetu państwa. Ustalone zasady sprzedaży oraz determinacja kupujących sprawiły, że w Europie na licencje wydano ponad 100 mld dolarów (najwięcej w Niemczech – 45 mld i Wielkiej Brytanii – 34 mld dolarów).
W niektórych krajach zrezygnowano z przetargów na rzecz tak zwanych konkursów piękności (ang. beauty contests).