Jeden tylko fabrykant zamiast maszyn wysłał w skrzyniach towar i kilka dni po wkroczeniu Niemiec, rozpoczął na nowo produkcję w swojej fabryce.

W czasie ofensywy niemieckiej Rosjanie, uciekając z Białegostoku, wysadzili wieżę ciśnień i stację pomp, a w elektrowni zniszczono te turbiny, których nie zdołano wywieźć, ocalała tylko jedna, wobec czego napęd elektrowni z 5640 klw. zmniejszył się do 640.

Dobre zorganizowanie okupantów niemieckich sprawiło, że Białystok zaczął szybko dźwigać się z upadku. Niemcy opanowali wszystkie dziedziny gospodarki miejskiej. W dwa dni po zajęciu miasta uruchomili elektrownię i wodociągi.

Przemysł białostocki ponownie znalazł się w znacznie lepszych warunkach niż przemysł łódzki i tomaszowski. Na przykład w Łodzi Niemcy zarekwirowali cały surowiec i gotowe produkty, płacąc za nie symboliczną cenę. Oprócz tego wywieźli znaczną ilość urządzeń fabrycznych. Fabryki łódzkie praktycznie zostały unieruchomione. W Białymstoku Niemcy nie prowadzili tej rabunkowej gospodarki, być może dlatego, że uważali go nie za okupowany teren nieprzyjacielski, lecz za odzyskany własny (w latach 1795–1807 miasto znajdowało się w zaborze pruskim). Dlatego też fabryki białostockie były w pełnym rozruchu. Bezrobocie nie przybrało groźnych rozmiarów, podczas gdy w Łodzi 150 tys. robotników znalazło się na bruku.