Młoda republika stanowiła problem dla starych dworów w Europie.
Ludwik Filip postanowił przyjąć Angelicę i jej męża jak monarchów. Powitani zostali przez królową, która siedziała na podniesieniu, otoczona damami dworu, podczas gdy lokaj obwieszczał przybycie gości. Królowa i jej monarsza świta nie zbliżali się do gości i nie ściskali dłoni według zwyczaju, jaki w Białym Domu wprowadziła Dolley Madison, lecz zachowywali sztywne formy narzucone przez hierarchię społeczną. Istnieją pewne świadectwa, że młoda Angelica była pod ogromnym wrażeniem tych towarzyskich rytuałów.
Czy pod wpływem Angeliki, czy też może z prawdziwych upodobań Martina Van Burena, po powrocie młodej pary z ich długiej europejskiej podróży poślubnej okres surowej skromności w Białym Domu dobiegł końca. Podczas obiadów zaczęto podawać gościom potrawy w wyraźnie europejskim guście. Znów nie brakowało drogich win i innych trunków. Gdy jednak Biały Dom ucztował i bawił się, reszta kraju pogrążała się w kryzysie.