Szczelina gwałtownie powiększyła się do 2 kilometrów, przecinając wyspę na całej długości. Wystąpiła także aktywność podmorska na północnym i południowym krańcu szczeliny. Wzdłuż całej jej długości, sięgającej 3 km trysnęły widowiskowe strumienie lawy, ale po kilku godzinach aktywność skupiła się w jednym otworze, położonym około 800 m na północ od dawnego stożka wulkanicznego Helgafell, nieopodal wschodniego skraju miasta.

Podczas pierwszych dni erupcji ilość wyrzucanej lawy i materiału piroklastycznego szacowano na 100 metrów sześciennych na sekundę. W przeciągu dwóch dni potoki lawy utworzyły żużlowy stożek o wysokości 100 metrów. Pierwotnie nazwą wulkanu było Kirkjufell (Góra Kościelna), ze względu na bliskie położenie Kirkjubær, lecz nie została ona przyjęta przez oficjalny islandzki komitet ds. nazewnictwa miejsc. Nadał on wulkanowi nową nazwę Eldfell (Góra Ognia), mimo sprzeciwu mieszkańców.

Ewakuacja Już w pierwszych godzinach erupcji Islandzka Organizacja Obrony Cywilnej podjęła decyzję o ewakuacji całej ludności Heimaey, tym samym realizując przygotowany na wypadek takiej sytuacji plan.